Kilka dni wystarczyło aby się zakochać… Nie żałuję, że nie było śniegu, mrozu, turystów… Były za to mgiełki, zachody i dzikie gęsi. Mogłabym tam stać godzinami i nie znudziłabym się…
Tym razem trochę stara, trochę nostalgiczna… dla odmiany… .
Mam sentyment do tej wyspy, choć po dłuższej nieobecności uważam, że wiele zmieniło się jednak na gorsze. Ale wracać, choć na chwilę zawsze warto, dla tych kilku widoczków choćby :)
Podróże mają to do siebie, że widzi się zawsze coś innego (nawet na tej samej trasie). Nie sam dojazd do celu jest ważny, ale podróż właśnie. A strefy przygraniczne charakteryzują…
Smutna ta jesień w tym roku… mglista, straszna i fotogeniczna ;)
Żeby nie zanudzać o Lanckoronie (bo miałam przecież zachęcać) nie będę już rozgraniczać wpisów, tylko wrzucę wszystko razem. Tak więc na początek – ludzie Lanckorony: Ta miła kobieta miała w…
Dziś Lanckorona senna: Senna, uśpiona i znowu magiczna…
Dzięki firmie Photopixo było mi dane uczestniczyć we wspaniałym spacerze fotograficznym, który odbył się w Lanckoronie. Dla mnie to niezwykle magiczna nazwa, zresztą miejsce także bajkowe, senne, żyjące w innym…
Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.