Miasto w którym było mi dane być po raz pierwszy i bardzo mnie urzekło. Zresztą to chyba nie nowość, że lubię Anglię, jej różnorodność i kontrasty. Po pełnym przygód TRIPIE…
Tym razem trochę stara, trochę nostalgiczna… dla odmiany… .
Mam sentyment do tej wyspy, choć po dłuższej nieobecności uważam, że wiele zmieniło się jednak na gorsze. Ale wracać, choć na chwilę zawsze warto, dla tych kilku widoczków choćby :)
Takie małe gniotki, bo uwielbiam morze. Zdjęcia poskładane, przygotowane do wydruku i powieszenia na ścianę, bo tak chcę, choć do wyjątkowości im daleko :)
Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.